Dlaczego warto się zarejestrować

  • zobaczysz pełną treść artykułów
  • będziesz mógł pisać komentarze
  • otrzymasz dostęp do dodatkowych, zastrzeżonych materiałów np. w PDF
Regulamin

Jestem nowym użytkownikiem

* * * * * *

Wydanie | Sierpień 2014

Energetyczny poker

01-08-2014

W latach 70. ubiegłego wieku po raz pierwszy w historii gospodarki światowej doszło do globalnej rozgrywki o dostęp do źródeł energii. Wygrała ją grupa państw Bliskiego Wschodu z Arabią Saudyjską i ówczesnym Iranem na czele. Skorzystał obiektywnie również kolejny wielki eksporter - Związek Radziecki. Większość państw eksporterów utworzyła w następstwie OPEC, czyli organizację lobbystyczną, która pozwalała poprzez koordynacje działań na uzyskiwanie coraz większych cen za surowce energetyczne. Wielkie koncerny naftowe, które nazywano „siedmioma siostrami" musiały w wyniku tego kryzysu, dopuścić państwa naftowe do poważnego udziału w zyskach. W ramach tego kryzysu skończyła się również bezpowrotnie tania ropa naftowa i równie tani gaz ziemny.

 Obecnie świat jest w kolejnej fazie walki o dostęp do źródeł energii i dla wszystkich jest oczywiste, że tylko te państwa, które w początkach 21. wieku zapewnią sobie dostęp do relatywnie tanich źródeł energii, będą się liczyć w kolejnym światowym „rozdaniu kart". Globalizacja jest procesem nieuchronnym i w ostatecznym rachunku służy postępowi, ale w aspekcie walki o dostęp do energii w dalszym ciągu duże znaczenie będą miały partykularne interesy poszczególnych państw, grup państw i zwykły polityczny cynizm. Wyścig trwa od dłuższego czasu na wielu płaszczyznach: od politycznej zaczynając, poprzez ekonomiczną, na technologicznej kończąc. Nierzadko sięga się również do argumentów militarnych, żeby zapewnić sobie kontrolę nad zasobami energii.

Najczystszym współcześnie ekologicznym nośnikiem energii jest gaz ziemny - paliwo najbardziej optymalne pod każdym względem, ale sukcesywnie coraz droższe. 

Więcej...

08/2014 Komentarze (0)

Chybione inwestycje Orlenu na Litwie

01-08-2014

Polska za miliony dolarów usiłowała kupić litewską przyjaźń i pewno nikt za to nie odpowie...

Zestrzelenie malezyjskiego samolotu pasażerskiego Boeing 777 nad wschodnią Ukrainą totalnie przyćmiło zaskakującą wypowiedź Dalii Grybauskaite, inaugurującej II kadencję na stanowisku Prezydenta Republiki Litewskiej, która podczas spotkania z korpusem dyplomatycznym miała powiedzieć, że „Litwa nie da się Polakom, jeżeli Polacy w zamian za przyjaźń, będą o coś prosili". Jak podkreśliła „Litwa od nikogo i za żadną cenę nie zamierza kupować przyjaźni".

Wykształcona w Leningradzie, zaś później zdobywająca doktorat w Akademii Nauk Społecznych przy KC KPZR w Moskwie (obecnie Rosyjska Akademia Gospodarki Narodowej i Administracji Publicznej przy Prezydencie Federacji Rosyjskiej) była komisarz UE o idei „Partnerstwa wschodniego" miała się wyrazić, że „jest jak młyński kamień u szyi, który przeszkadza w zbliżeniu Litwy ze Skandynawią". Poskarżyła się także, że na forum międzynarodowym sama musi zabiegać o interesy Pribałtyki, gdyż przywódcy pozostałych krajów z jednej strony boją się mniejszości rosyjskiej, a z drugiej nie mówią po angielsku. Tego rodzaju wypowiedzi, nawet przy dużej dozie życzliwości trudno uznać, za dyplomatyczne i sympatyczne. Być może to kwestia nieprecyzyjnego przekazu i złego tłumaczenia oraz odmiennej perspektywy patrzenia, gdyż Polacy przechowują w zbiorowej pamięci sukcesy i potęgę Unii Obojga Narodów, zaś Litwini bardziej „bunt generała Żeligowskiego", w wyniku którego proklamowano w 1920 roku Litwę Środkową, wcieloną w dwa lata później do Polski.

Więcej...

08/2014 Komentarze (0)

Stron 2 z 2
05-06/2019
07-08/2018
04/2018

Artykuły

Współpracujemy z: