Dlaczego warto się zarejestrować

  • zobaczysz pełną treść artykułów
  • będziesz mógł pisać komentarze
  • otrzymasz dostęp do dodatkowych, zastrzeżonych materiałów np. w PDF
Regulamin

Jestem nowym użytkownikiem

* * * * * *

Wydanie | Październik 2018

LOTOS buduje drugi polski gazociąg na Bałtyku

18-10-2018

LOTOS Petrobaltic rozpoczął kolejny etap budowy 75-kilometrowego gazociągu łączącego centrum produkcyjne na bałtyckim złożu B8 z elektrociepłownią spółki Energobaltic we Władysławowie. Położony na dnie Bałtyku rurociąg jest teraz zabezpieczany betonowymi matami. Zadanie wykonuje statek wielozadaniowy Sylur.

Plan prac zakłada zabezpieczenie ułożonego gazociągu specjalnie wykonanymi matami betonowymi. Maty są kładzione na rurociągu w odstępach 50-metrowych. Ich główne zadanie to zapewnienie stateczności gazociągu na dnie. Będą też chronić rurociąg przed ewentualnym przesuwaniem go przez sieci rybackie.

Za operację odpowiedzialny jest Zespół Subsea Projektu B8. - Jesteśmy na półmetku prac. Ułożyliśmy 250 mat - mówi Artur Wójcikowski, kierownik Zespołu Subsea w LOTOS Petrobalticu. - Prace idą sprawnie, choć oczywiście ich tempo zależy od warunków pogodowych i głębokości morza. Statek instalacyjny Sylur musi bowiem bardzo precyzyjnie ustawić się nad ułożonym na dnie gazociągiem. Po zajęciu przez statek właściwej pozycji z jego pokładu (za pomocą dźwigu) wydaje się do wody i opuszcza matę. 

Gazociąg przebiega na różnych głębokościach - od kilku do nawet 87 metrów (im bliżej platformy, tym głębokość jest większa). Dlatego wykonawcy operacji korzystają z systemu nawigacji podwodnej zainstalowanego na statku Sylur. Umożliwia on precyzyjne umieszczenie maty na wcześniej wybranym miejscu na rurociągu. Po uwolnieniu ze specjalnej trawersy mata jest pozostawiana na dnie. Trawersa jest wyposażona w system podwodnej telewizji przemysłowej. Pozwala to na bezpośrednią kontrolę układania mat na gazociągu. Po ułożeniu maty statek przemieszcza się na miejsce, gdzie ma być ułożona następna mata. 

Więcej...

10/2018 Komentarze (0)

Zagłada azjatyckich jezior: po Aralu kolej na Bałchasz?

16-10-2018

Opracowano na podstawie artykułu Следующая катастрофа: высыхание озера Балхаш , Болат АубекеровЖан-Марк Деом,Ренато СалаКубота ДжумпейЛаборатория геоархеологии, Алматы - Исследовательский институт человека и природы, Киото

Na pustyniach i stepach Azji Środkowej znajdują się tysiące jezior. Największe z nich (Morze Kaspijskie, Аral, Bałchasz, Аłakol, Ebinor i in.) zaliczają się do najważniejszych zbiorników wody na Ziemi. Ta swoista korona wodnych „brylantów" tworzy unikalny system, który łagodzi pustynne warunki klimatyczne całego regionu. Jeziora te, powstałe na przestrzeni ostatnich 100 000 lat, wykazują zmienne w czasie charakterystyki (poziom lustra, zasolenie, życie biologiczne itp.) zależne w głównej mierze od naturalnych zmian klimatu. Do połowy XX wieku wpływ działalności człowieka na funkcjonowanie tych ekosystemów był nieznaczny. Niestety w ciągu ostatnich dekad ich stabilność (zdolność do odtwarzania po zewnętrznych zakłóceniach) została głęboko zachwiana przez nieprzemyślaną gospodarkę ludzi. Pierwszą ofiarą zgubnej działalności człowieka stało się Jezioro Aralskie zwane też z powodu swej dawnej (sic!) wielkości morzem.

Przez wieki basen Morza Aralskiego zasilany życiodajnymi wodami Amu-Darii i Syr-Darii był ważnym terenem pasterstwa i rybołówstwa miejscowych plemion. Do połowy XX wieku ten bezodpływowy zbiornik był czwartym co do wielkości jeziorem na świecie o powierzchni 68 tys. km² (za Morzem Kaspijskim 271.8 tys. km2, jeziorami Górnym 82.4 tys. km2 i Wiktorii 68.8 tys. km2), przy czym jego maksymalna długość wynosiła 426 km, szerokość - 284 km, a głębokość - 68 m. W latach 30. rozpoczęła się budowa kanałów nawadniających w republikach azjatyckich ZSRR, która nabrała rozmachu w latach 60. Od tej pory powierzchnia pól (głównie uprawy bawełny i ryżu) nawadnianych przez Amu-Darię i Syr-Darię zwiększyła się z 4.5 do 7 mln ha. 

Więcej...

10/2018 Komentarze (0)

Verva Street Racing w Krakowie

15-10-2018

Daniel Obajtek prezes PKN Orlen specjalnie dla EG: nie wstydzę się tego, że urodziłem się w Myślenicach, a mieszkam w Stróży. Jestem dumny że pochodzę z Małopolski

VERVA Street Racing to od bez mała dekady największa masowa impreza motoryzacyjna organizowana przez PKN ORLEN. W tym roku zawitała po raz pierwszy do Krakowa. Olbrzymie motoryzacyjne miasteczko z garażem na blisko 600 pojazdów ulokowało się w okolicach Tauron Areny, a także w jej wnętrzu. Okazją było 100-lecie polskiej motoryzacji wpisujące się w kalendarz obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości. Na specjalnie przygotowanym ulicznym torze wyścigowym można było podziwiać największe gwiazdy sportów motorowych jeżdżące w barwach ORLEN Team na np. 1000-konną Toyotą GT86. Było ponad dwadzieścia samochodów Ferrari i Lamborghini, w tym unikatowy egzemplarz Huracan Performante, który jeszcze niedawno cieszył się mianem najszybszego samochodu świata na północnej pętli słynnego toru Nuerburgring w Niemczech.

Ale nie najszybsze samochody najlepszych marek wzbudzały największe zainteresowanie, a odmiany poczciwego „malucha", o których nawet najwięksi miłośnicy rodzimej motoryzacji nie mieli zielonego pojęcia. To maluchy w wersji „mundurowej" wojskowej i milicyjnej. W 1988 roku w warsztatach Wyższej Oficerskiej Szkoły Wojsk Łączności w Zegrzu zbudowano malucha przeznaczonego do prowadzenia kolumn pojazdów wojskowych. Miał podwyższany dach i fioletowe „koguty" a także pełne „służbowe" wyposażenie z anteną dwa razy wyższą, niż sam samochód. Mógł tez poruszać się w terenie, wtedy zamiast tylnych kół montowano trójkątne gąsienice zwane „kraftradami". Dziesięć lat wcześniej przygotowano kilka sześciokołowych (!!!) „maluchów" typu LPT (lekki pojazd terenowy).Samochód „grał" w filmach o „Panu samochodziku" i był testowany w 16 Batalionie Powietrzno-Desantowym stacjonującym w Krakowie. Była też odmiana typu amfibia, zdolna do pływania. Także milicja miała swoje „maluchy". Zbudowano tylko trzy egzemplarze, w warsztatach Wyższej Szkoły Oficerskiej Ruchu Drogowego MO w Piasecznie.

Więcej...

10/2018 Komentarze (0)

PGE zbuduje łączność bezprzewodową LTE 450 dla energetyki

10-10-2018

Spółka PGE Systemy, należąca do Grupy PGE, otrzymała decyzję Urzędu Komunikacji Elektronicznej o rezerwacji zasobów radiowych w paśmie 450 MHz. Stworzenie cyfrowej sieci łączności jest jednym z elementów budowy inteligentnej sieci energetycznej. Bezprzewodowa sieć LTE 450 pozwoli szybciej i sprawniej przywracać zasilanie w czasie letnich i zimowych anomalii pogodowych.

Budowa mobilnej sieci łączności specjalnej dla branży energetycznej w kraju wpisuje się w strategię biznesową Grupy PGE, zgodnie z którą nadrzędnym celem lidera w branży energetycznej jest podnoszenie niezawodności dostaw energii elektrycznej. Projekt realizowany będzie wraz z innymi zainteresowanymi łącznością specjalną podmiotami sektora, a zasadnicze cele i kierunki realizacji projektu wyznaczy Ministerstwo Energii.

Łączność bezprzewodowa LTE 450 ułatwi pracę dyspozytorów sieci elektroenergetycznych, zautomatyzuje pracę rozdzielni energetycznych, obniży koszty lokalizowania awarii sieci energetycznych i umożliwi końcowym odbiorcom energii elektrycznej korzystanie z inteligentnych urządzeń.

Podobne rozwiązanie, bazujące na technologii szerokopasmowej, ruszyło w marcu tego roku w USA pod nazwą FirstNet. W Europie zaawansowane prace nad wdrożeniem takich rozwiązań trwają już m.in. w Hiszpanii, Finlandii oraz w Austrii i w Niemczech. Polska także potrzebuje nowoczesnego i zintegrowanego technicznie sektora energii. Podejmujemy to wyzwanie, ponieważ chcemy odpowiedzialnie budować energetyczną przyszłość Polski wykorzystując nowe technologie

- mówi Michał Kot, wiceprezes zarządu PGE Systemy

Więcej...

10/2018 Komentarze (0)

Stron 1 z 2
07-08/2018
04/2018
10/2016

Artykuły

Współpracujemy z: